Punkt zwrotny. Baltic Pipe to niezbędny element wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej



Polska, głównie z powodu konfliktów gazowych wywołanych przez Rosję, od 2006 r. nieustannie dąży do dywersyfikacji źródeł gazu ziemnego, a co za tym idzie – zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego zarówno w kraju, jak i pośrednio w regionie. Dywersyfikacja doprowadzi do polepszenia cen zakupowych surowca i zniwelowania niekorzystnych decyzji poprzednich rządów wzmacniających pozycję Gazpromu. Roczne wydobycie gazu ziemnego w Polsce na poziomie 4,5 mld m3 oraz zwiększenie wydobycia surowca ze złóż zlokalizowanych na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, w których udziały mają Lotos oraz PGNiG, dają nam szansę zwiększenia niezależności w zakresie zaopatrzenia w paliwo gazowe. W tym aspekcie strategiczne znaczenie mają rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu do mocy 7,5 mld m3 oraz budowa Korytarza Norweskiego, którego składową jest Baltic Pipe o mocy 10 mld m3 rocznie.

Budowa Korytarza Norweskiego, którego częścią jest Baltic Pipe, będzie game changerem, swoistym punktem zwrotnym dla uczestników rynku w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polska zaś na przestrzeni najbliższych lat może stać się znaczącym graczem na rynku gazu ziemnego w krajach środkowoeuropejskich dzięki Bramie Północnej, rozbudowanemu systemowi gazociągów i interkonektorom łączącym polski system z Czechami, ze Słowacją, z Litwą i Ukrainą oraz potencjalnej budowie pływającego terminalu LNG w Gdańsku. Inwestycje w infrastrukturę gazową stworzą nowe możliwości na rynku oraz wzmocnią pozycję negocjacyjną państw uzależnionych od importu gazu ziemnego. Z całą pewnością można się spodziewać zmian w zakresie kontraktowania tego surowca. Należy też pamiętać o tym, że Unia Europejska coraz mniej przychylnie patrzy na działania Gazpromu. Obecnie trwają negocjacje w sprawie zapisów dyrektywy gazowej, a ta nakłada obowiązek egzekwowania prawa UE na organy regulacyjne państwa, na którego brzeg wchodzi dany gazociąg.

Parlament Europejski może zaostrzyć niektóre zapisy rewizji w toku dalszych negocjacji, ponieważ prawo unijne, czyli trzeci pakiet energetyczny, musi obowiązywać na terytorium całej Unii Europejskiej. Nie jest więc wykluczone, że podmorskie części gazociągów biegnących przez terytorium UE będą podlegały restrykcyjnym przepisom trzeciego pakietu energetycznego, co znacząco pogorszyłoby rentowność Nord Stream 2. Przeciwnikiem dalszego uzależniania się Unii Europejskiej od rosyjskiego surowca są również Stany Zjednoczone. Kongres USA już w 2017 r. niemal jednogłośnie uchwalił ustawę o sankcjach wobec Rosji, dającą możliwość ich nałożenia za budowę Nord Stream 2.

 W grudniu zeszłego roku Izba Reprezentantów przyjęła rezolucję wzywającą rządy europejskich państw do zablokowania projektu gazociągu, a amerykańscy kongresmeni apelują do prezydenta USA o nałożenie sankcji na podmioty związane z  tą inwestycją. Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale zaangażowane w jego finansowanie są niemieckie koncerny Wintershall i Uniper, holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie oraz austriacki OMV. Na początku tego roku przedstawiciele rządu USA poinformowali o wysłaniu do tych koncernów listu z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami. W piśmie podkreślono, że firmy te czynnie działają na rzecz nadwątlenia bezpieczeństwa Ukrainy i Europy oraz narażają się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o przeciwdziałaniu przeciwnikom Ameryki poprzez sankcje).

Zapotrzebowanie na surowiec

Konsumpcja gazu w Polsce w 2015 r. wynosiła 15 mld m3, ale już w 2017 r. zapotrzebowanie na ten surowiec wynosiło aż 17 mld m3 rocznie. Krajowe wydobycie wynosiło ok. 3,5 mld m3, a pozostała część surowca była kupowana od Gazpromu. Wzrost popytu na gaz jest stymulowany głównie przez sektor energetyczny i petrochemiczny. W związku z działaniami zmierzającymi do ograniczenia smogu rośnie także konsumpcja gazu używanego do celów grzewczych i ta tendencja jest wzrostowa. Rosnące zapotrzebowanie na surowiec w najbliższych latach zaspokajane będzie przede wszystkim poprzez import realizowany za pośrednictwem terminalu LNG w Świnoujściu oraz gazociągu Baltic Pipe. Planowana jest również budowa pływającego terminalu w Gdańsku.

 

Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Potrzeba dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia została wywołana przez Rosję. W wyniku kryzysów gazowych w latach 2006 i 2009 przerwy w dostawach gazu na Ukrainę dotknęły pośrednio Polski oraz innych krajów Unii Europejskiej. Gazprom przerywał lub ograniczał dostawy gazu do Polski również z powodów politycznych, a w toku przeprowadzonego przez Komisję Europejską śledztwa antymonopolowego ustalono, że koncern nadużywał swojej pozycji na rynku. Te działania zdeterminowały polski rząd do poszukiwań rozwiązań mających na celu poprawę pozycji negocjacyjnej w rozmowach z Gazpromem.

Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zlokalizowany jest w Świnoujściu, a  decyzja o  jego budowie zapadła w 2006 r. Gazoport został oddany do użytku w 2015 r. i była to pierwsza tego typu instalacja w basenie Morza Bałtyckiego. Dziś za jego pośrednictwem można sprowadzać rocznie z dowolnego źródła oraz kierunku 5 mld m3 surowca. Obecnie trwa rozbudowa jego mocy przerobowych. W połowie 2021 r. zdolności regazyfikacji terminalu mają wzrosnąć do 7,5 mld m3 rocznie. Terminal może zapewnić Polsce dywersyfikację źródeł dostaw gazu na poziomie około 30 proc. rocznego wykorzystania surowca w kraju. Długoterminowe kontrakty na dostawy zawarliśmy z Katarem i USA, a ceny zakupowe są średnio o 20–30 proc. niższe niż w przypadku gazu z Rosji.

 

Gazociąg Norwegia-Dania-Polska

Początki projektu gazociągu łączącego bogaty w zasoby gazu ziemnego Norweski Szelf Kontynentalny z polskim wybrzeżem były trudne. Projekt był podnoszony dwukrotnie i za każdym razem polska strona wycofywała się z jego kontynuacji. Już w 2000 r. rząd pod przewodnictwem Jerzego Buzka (AWS) rozpoczął negocjacje z Norwegią oraz Danią w sprawie nawiązania współpracy w zakresie budowy gazociągu i dostaw gazu ziemnego do naszego kraju. Inicjatorami pomysłu budowy gazociągu i uniezależnienia się od Gazpromu byli Piotr Woźniak (doradca w kancelarii premiera) oraz Piotr Naimski (doradca premiera ds. bezpieczeństwa energetycznego).

Rezultatem rozmów miała być budowa Korytarza Norweskiego, czyli gazociągu ułożonego na dnie Bałtyku łączącego Norwegię, poprzez terytorium Danii, z polskim wybrzeżem. Inwestycja ta miała umożliwić nam częściowe uniezależnienie się od surowca dostarczanego przez rosyjski Gazprom. Po kilkunastu miesiącach negocjacji zakończonych porozumieniem we wrześniu 2001 r. PGNiG podpisało z norweskimi partnerami umowę na budowę gazociągu oraz dostawy 74 mld m3 gazu ziemnego, który miał być dostarczony do Polski w latach 2008–2024. Umowa przewidywała, że projekt zostanie ukończony w ciągu pięciu lat, po których o około 50 proc. powinien zmniejszyć się import błękitnego paliwa zza wschodniej granicy. Niestety, fatalnym zbiegiem okoliczności umowa o współpracy została zawarta na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi, które doprowadziły do zmiany władzy w naszym kraju. Ich wynikiem była wygrana koalicji SLD-Unia Pracy. Na czele rządu stanął Leszek Miller, a Marek Pol z UP został wicepremierem.

W lutym 2003 r. Marek Pol udzielił zgody na zawarcie z Gazpromem nowej, skrajnie niekorzystnej dla Polski umowy na dostawy gazu z Federacji Rosyjskiej. Umowa ta w późniejszym okresie została uznana przez Najwyższą Izbę Kontroli za „niezgodną z interesem Polski”. Kontrakt m.in. zawierał klauzulę „take-or-pay”, czyli „bierz lub płać”, zmuszającą polską stronę do wnoszenia opłat również za gaz, którego nie potrzebujemy. Renegocjacje niekorzystnego dla Polski kontraktu na dostawy gazu z Rosji nie doprowadziły do zniesienia tej klauzuli, w wyniku czego doszło do faktycznego ograniczenia możliwości dywersyfikacji kierunków i źródeł dostaw gazu. Kolejną nieodpowiedzialną ekonomicznie decyzją była zgoda na rezygnację z drugiej, równoległej nitki gazociągu jamalskiego, co wzmocniłoby Polskę jako kraj tranzytowy.

Pod koniec 2003 r. rząd Leszka Millera podjął fatalną w skutkach, z politycznego punktu widzenia, decyzję o odstąpieniu od inwestycji w gazociąg norweski i zerwał obowiązujące umowy. Zaniechania te stworzyły grunt pod budowę gazociągów Nord Stream łączących bezpośrednio Rosję z Niemcami z pominięciem krajów tranzytowych, takich jak Polska, Białoruś i Ukraina. Umowę o rozpoczęciu budowy Nord Stream podpisano. 8 września 2005 r. Została też podjęta decyzja o budowie Nord Stream 2, który jeszcze bardziej uzależni Unię Europejską od rosyjskiego surowca. W latach 2005–2007 forsowaniem pomysłu budowy gazociągu Skanled łączącego Polskę z Norwegią zajął się ówczesny rząd. Wówczas jednak, po zerwanej przez rząd Millera umowie, polskie władze nie cieszyły się zaufaniem partnerów. Nastawienie Norwegów zmieniło się dopiero, gdy PGNiG zaczęło kupować udziały w złożach gazu na szelfie norweskim, co sprawiło, że uwierzyli w nasze intencje i zasiedli ponownie do negocjacji w sprawie projektu. Ruszyły prace przygotowawcze do budowy gazociągu Skanled, lecz w 2007 r.

 ponownie doszło do zmiany władzy w Polsce i rządząca koalicja PO-PSL zaniechała jego budowy. Projekt po raz kolejny nie został zrealizowany i bezterminowo zawieszono wszelkie prace przygotowawcze. Po zmianie władzy w 2015 r. wznowiono rozmowy na temat projektu, a zaangażował się w nie ponownie Piotr Naimski, pełniący funkcję pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Poparcie dla inwestycji wyraziły Norwegia oraz Dania, dla której istotna jest możliwość rewersowego przesyłu gazu, ponieważ jest to dodatkowe zabezpieczenie dostaw tego surowca. Równocześnie projektowany system gazociągów ma pozwolić na przesył gazu z Polski do Szwecji.

Projekt Korytarza Norweskiego ma niebagatelne znaczenie dla integracji rynku gazu i ujednolicenia jego cen oraz dywersyfikacji kierunków i źródeł dostaw surowca. Jego głównym założeniem jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw przede wszystkim w Polsce i Danii, a w dalszej kolejności w Szwecji, regionie Morza Bałtyckiego oraz całej Europie Środkowo-Wschodniej. Z tego powodu już w 2013 r. inwestycja została uznana przez Komisję Europejską za projekt o  znaczeniu wspólnotowym (PCI). Status ten jest przyznawany infrastrukturalnym projektom wzmacniającym europejski wewnętrzny rynek energii, realizującym cele unijnej polityki energetycznej.

Status PCI podkreśla szczególne znaczenie Baltic Pipe dla wzrostu bezpieczeństwa i stopnia dywersyfikacji dostaw gazu w regionie Morza Bałtyckiego i Europie Środkowo-Wschodniej oraz budowy zintegrowanego i konkurencyjnego rynku gazu. Dodatkowo status PCI usprawnia proces planowania i wydawania decyzji oraz pozwoleń w celu uzyskania odpowiednich warunków regulacyjnych. Umożliwia to skrócenie czasu trwania i uproszczenie przebiegu całego procesu. Promotorzy projektu Baltic Pipe, czyli operatorzy polskiego i duńskiego systemu przesyłowego Gaz-System oraz Energinet, w 2017 r. przeprowadzili procedurę Open Season, mającą na celu zebranie wiążących zamówień na rezerwację przepustowości dla projektu Baltic Pipe przed podjęciem przez operatorów ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

Był to kolejny kamień milowy, a rezultatem zakończenia procedury jest zawarcie przez uczestników rynku umów przesyłowych na okres 15 lat gazowych, co potwierdza ekonomiczny sens inwestycji i zainteresowanie rynku projektem. 30 listopada 2018 r. operatorzy systemów przesyłowych Polski i  Danii, Gaz-System i  Energinet, poinformowali o podjęciu decyzji inwestycyjnych i podpisaniu umowy mającej na celu wspólną realizację projektu Korytarza Norweskiego. Gaz-System rozbuduje lądowy system przesyłowy w Polsce oraz będzie odpowiedzialny za budowę gazociągu na dnie Bałtyku między Danią a Polską. Stanie się też właścicielem i operatorem tych elementów. Analogicznie – Energinet odpowiada za rozbudowę lądowej części infrastruktury przesyłowej w Danii oraz budowę części podmorskiej na Morzu Północnym, równocześnie będąc właścicielem i operatorem tych części projektu.

Obecnie realizowane są prace projektowe i  prowadzone szczegółowe analizy techniczne wszystkich komponentów projektu, a na 2020 r. planowane jest uzyskanie pozwoleń niezbędnych do rozpoczęcia budowy gazociągu. Zakończenie inwestycji powinno nastąpić w 2022 r., czyli wraz z końcem obowiązywania kontraktu na dostawy surowca gazociągiem jamalskim z rosyjskim Gazpromem, który dyktował Polsce ceny należące do najwyższych w Europie. Uruchomienie tej strategicznie ważnej inwestycji nie tylko pozwoli na uniezależnienie się od rosyjskiego gazu, lecz także doprowadzi do urynkowienia cen zakupowych surowca, a poprzez stopniową transformację struktury paliw w kierunku niskoemisyjnym będzie również przyczynkiem do rozwoju opartej na gazie bardziej ekologicznej energetyki i ciepłownictwa systemowego.

 

Brama Północna  i jej znaczenie dla Europy Środkowo-Wschodniej

Terminal LNG w Świnoujściu wraz z Baltic Pipe ma tworzyć tzw. Bramę Północną, która będzie początkiem Korytarza Północ-Południe, łączącego dwustronnymi sieciami gazociągów Adriatyk z Morzem Północnym. Korytarz będzie przebiegał przez Polskę, Czechy, Słowację, Węgry i połączy Bramę Północną z terminalem LNG w Chorwacji. Jego południowy koniec ma sięgać wyspy Krk, na której ma powstać gazoport. Realizacja projektu wymaga przeprowadzenia modernizacji istniejących gazociągów w celu likwidacji technicznych ograniczeń ich przepustowości oraz budowy interkonektorów, czyli międzysystemowych połączeń gazowych między poszczególnymi krajami.

Obecnie Gaz-System realizuje budowę interkonektorów na granicy z Czechami oraz ze Słowacją, a w planach są inwestycje łączące polski system gazowy z Litwą i Ukrainą. Budowa połączeń międzysystemowych przyczyni się do uniezależnienia państw regionu od dominującego dziś kierunku dostaw surowca ze wschodu. Przepustowość projektowanego gazociągu z Norwegii przez Danię do Polski ma wynieść 10 mld m3 rocznie, co wymusza konieczność eksportowania przez Polskę części surowca do innych krajów w regionie. Jednak kraje Europy Środkowo-Wschodniej już dziś szukają sposobów na uniezależnienie się od paliwa importowanego z Rosji.

Jednym z możliwych odbiorców gazu może być Ukraina, przy czym w tym przypadku konieczna byłaby realizacja połączenia gazowego łączącego systemy przesyłowe obydwu krajów. Skutki stworzenia monopolu i uzależnienia importu gazu od jednego nieprzewidywalnego dostawcy najlepiej widać na przykładzie Bułgarii. Obowiązują tam wymuszany przez Rosję zakaz reeksportu gazu oraz warunkowanie przez ten kraj dostaw gazu obostrzeniami dotyczącymi infrastruktury przesyłowej i przejmowaniem tych aktywów. W wyniku pełnego uzależnienia od Rosji Bułgaria płaci najwięcej w Europie za importowane paliwo.

Odrębną kwestią jest możliwość wykorzystania potencjału Korytarza Norweskiego i terminalu LNG do zwiększenia stabilności i bezpieczeństwa energetycznego państw objętych projektem Trójmorza, czyli położonych w pobliżu mórz Bałtyckiego, Czarnego i Adriatyckiego. Głównym aspektem kooperacji państw uczestniczących w tej inicjatywie jest regionalna współpraca w zakresie dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego i stworzenia konkurencyjnego rynku. Każde z nich jest w mniejszym lub większym stopniu uzależnione od dostaw gazu z Rosji. Wybudowanie gazociągów łączących Polskę ze Słowacją i z Czechami zwiększy bezpieczeństwo energetyczne regionu. Gaz-System ponadto przygotowuje aktualizację studium wykonalności dla pływającego terminalu LNG w Gdańsku i wystąpił o wpisanie tego projektu na listę Projektów Wspólnego Zainteresowania UE.

Jeżeli zapotrzebowanie na gaz będzie wykraczało poza możliwości przesyłowe Baltic Pipe i rozbudowanego terminalu w Świnoujściu, to zasadne będzie wykonanie pływającego terminalu w Gdańsku. Z perspektywy Europy Środkowo-Wschodniej budowa gazociągu Baltic Pipe jest racjonalna. Posiadanie tej infrastruktury jest niezwykle istotne, ponieważ – dzięki alternatywnym kierunkom dostaw i źródłom gazu – Polska stanie przed historyczną szansą zaoferowania krajom Europy Środkowo-Wschodniej możliwości dywersyfikacji źródeł i zniwelowania ewentualnych zagrożeń związanych z uzależnieniem się od dostaw rosyjskiego i azjatyckiego gazu przesyłanego przez Nord Stream.

Pozwoli to nie tylko na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego, lecz także uzyskanie korzystniejszych warunków dostaw gazu. Budowa Baltic Pipe jest też okazją do ekspansji geograficznej polskich przedsiębiorstw. Lotos posiada udziały w 28 koncesjach, PGNiG jest zaś obecnie udziałowcem

24 koncesji na szelfie norweskim. PGNiG będzie wydobywało gaz przez kolejne dziesięciolecia i Polska, wzorem naszych zachodnich sąsiadów, od 2022 r. będzie mogła sprowadzać surowiec z własnych złóż gazociągiem bezpośrednio połączonym z polskim wybrzeżem.

 

Krzysztof Gigol

 

Tekst ukazał się w kwartalniku Rzeczy Wspólne nr 29 (1/2019)