Połtawa 1709



8 lipca 2019 r. minie 310 lat od Bitwy pod Połtawą. Uważana przez historyków za jedną z najważniejszych batalii nowożytnej Europy, rozegrała się nad rzeką Worsklą, na lewobrzeżnej Ukrainie. Nie brały w niej udziału regimenty polskie ani węgierskie, ale długofalowe skutki tego starcia miały wielki wpływ na dzieje tych dwóch narodów.

 

Zanim przejdziemy do 1709 r., cofnijmy się jeszcze dalej, do roku 1683 r. Wiktoria wiedeńska stanowiła przełom w wielkiej wojnie z imperium Osmańskim. Półgodzinna szarża polskiej husarii przetrąciła kręgosłup największej potędze militarnej naszego świata i wywarła ogromne wrażenie w całej Europie. Rzeczpospolita oddaliła wojnę od swych granic i - jak się wówczas wydawało - prolongowała swoją wielkość na następne dziesięciolecia. Turcja z tej klęski już nie zdołała się podnieść. Ponosiła kolejne porażki w walce z Ligą Świętą. Utraciła w 1686 r. (po 150 latach panowania) na rzecz Austrii Budę. W tym samym roku dołączył do gry nowy gracz - Rosja. Po korzystnym dla siebie załatwieniu z Rzeczpospolitą spraw na Ukrainie (Traktat Grzymułtowskiego), Rosja przystąpiła do wojny z Turcją w ramach Ligi Świętej i zdobyła 10 lat później osmańską twierdzę Azow u ujścia Donu do Morza Azowskiego. Zawarcie pokoju w Karłowicach w 1699 r. oznaczało "odpłynięcie" Turcji na południe i stopniowy - lecz stały - spadek jej znaczenia. Prawie całe Węgry (oprócz Banatu) przypadły Habsburgom, którzy utrzymali je w swym ręku aż do XX wieku.

Wśród zwycięzców wojny z Turcją znajdował się nowy władca Rosji - Piotr I. Jego ambicją było przeoranie swojego kraju tak głębokimi reformami wewnętrznymi, aby uczynić z niego pierwszoligowe mocarstwo europejskie. W polityce zagranicznej za cel postawił sobie wyprowadzenie Rosji z głębi kontynentu - na wybrzeża: Morza Czarnego i Bałtyckiego. Pierwszy krok, jak juz wspomniałem, został zrobiony. W przypadku Morza Bałtyckiego przeszkodą dla Rosji była Szwecja, będąca wtedy u szczytu potęgi militarnej i gospodarczej, wzbogacona bezgranicznymi grabieżami w krajach niemieckich i Rzeczypospolitej. Jeszcze w czasie trwania wojny z Turcją, Piotr I, planując uderzenie na Szwecję, zaingerował w polsko-litewską elekcję, wynosząc do tronu w Warszawie swojego protegowanego - elektora saskiego Fryderyka Augusta I, kosztem kandydata francuskiego - Franciszka księcia Conti. Zwycięstwo tego ostatniego mogłoby doprowadzić do powstania potężnego sojuszu Francji, Szwecji i Rzeczypospolitej, nie do ruszenia dla rosnącej dopiero Rosji. Sukces Piotra I, czyli panowanie nad Wisłą elektora saskiego, jako króla Augusta II Mocnego, wciągnęło Polskę do Ligi Północnej i wojny przeciwko Szwecji, tzw. III Wojny Północnej. Nie przyniosło nam to żadnych korzyści. Za to szkody były ogromne. Nasze ziemie stały się place d'armes - ze wszystkimi twego konsekwencjami - dla wojsk saskich, szwedzkich, rosyjskich, kozackich oraz....polskich. Do tego dwuwładza Stanisława Leszczyńskiego i Augusta II skutkująca walką bratobójczą pomiędzy Polakami.

Pierwsza faza Wojny Północnej stała pod znakiem sukcesów króla Szwecji Karola XII, w Danii, Inflantach i w Polsce. Stopniowo jednak, przewagę zaczęła uzyskiwać Rosja, mimo przejścia na stronę Szwedów hetmana Ukrainy lewobrzeżnej - Iwana Mazepy. W wielkiej batalii, rozegranej 8 lipca 1709 r. pod Połtawą, na drodze z Kijowa do Charkowa, 17 tysięcy żołnierzy Karola XII zostało unicestwionych przez 60 tysięcy Piotra I. Nie zakończyło to wojny, trwającej aż do 1721 r. Klęska połtawska była jednak dla Szwecji tak druzgocąca, że zwycięstwo musiało przypaść w końcu Piotrowi I. Na mocy pokoju zawartego 10 września 1721 r. w Nystad na zachodnim wybrzeżu Finlandii, Szwecja utraciła na rzecz Rosji: IngrięKarelię, Estonię i Inflanty oraz zobowiązała się do wypłaty Rosji reparacji wojennych. Przede wszystkim jednak, traciła - na rzecz Rosji - rangę mocarstwa nr 1 w północnej Europie.

Na uboczu tej wojny, w styczniu 1701 r.  Brandenburgia-Prusy przekształciły się w Królestwo Pruskie, którego królem - jako Fryderyk I - mianował się dotychczasowy elektor brandenburski, Fryderyk III. Tytuł ów uznała większość liczących się na arenie politycznej państw Europy. Oznaczało to ostateczne zerwanie jakiejkolwiek zwierzchności lub praw Rzeczypospolitej do tego terytorium, jej niegdysiejszego lenna.

Prusy zyskały również wschodnią część  tzw. Pomorza Szwedzkiego ze Szczecinem i wyspą Uznam. Dwa lata później, u ujścia Newy, na dotychczasowym, szwedzkim terytorium, Rosjanie zaczęli budować nowe miasto i port - Petersburg, który stał się dla nich "oknem na świat" i do którego w 1712 r. przenieśli swoją stolicę. W 1721 r. Piotr I przyznał sobie tytuł Imperatora. Próba zbudowania państwa ukraińskiego - w oparciu o Szwecję, podjęta przez Iwana Mazepę, zakończyła się fiaskiem. Władza rosyjska nad Kozakami ugruntowała się na dobre, również w ich mentalności.

Z III Wojny Północnej wyłonił się nowy porządek Europy Środkowej i Wschodniej. Dotychczasowy, "pionowy" układ sił: Szwecja - Rzeczpospolita - Turcja, został zastąpiony nowym, "poziomym": Austria - Prusy - Rosja. Rzeczpospolita, choć formalnie nadal niepodległa, straciła na ponad 200 lat swoją podmiotowość. Stała się polem rozgrywek pomiędzy monarchami, rządami, oficjalnymi i nieoficjalnymi grupami interesów. Mówiąc językiem dzisiejszego biznesu, zamieniła się w coś w rodzaju spółki akcyjnej, w której najwięksi - obcy - akcjonariusze ustalali między sobą zakres swoich udziałów. Pakiet kontrolny, najczęściej zachowywała Rosja. Do rangi symbolu urósł "Sejm Niemy" w 1717 r., do którego rękę przyłożył rosyjski ambasador o równie symbolicznym nazwisku - Dołgoruki. Od tego momentu Rosja, wykorzystując przewagę militarną i polityczną, cementowała niezmienność polskiego ustroju i izolację Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej.

Odepchnięcie Turcji na południe, Szwecji na północ oraz uprzedmiotowienie Polski otworzyło szeroko pole na trwałe wejście Rosji do Europy Środkowej.

Odczuli to również Węgrzy. Ich zrywy i wysiłki niepodległościowe, podobnie jak nasze, były w zaistniałym układzie sił skazane na niepowodzenie. Widzimy to teraz, z perspektywy 310 lat, jakie minęły od Bitwy pod Połtawą w 1709 r. Przykładem niech będzie wielka pomoc, jakiej Rosja udzieliła Austrii w zdławieniu Powstania Węgierskiego w 1849 r. Wcześniej, sami Austriacy nie mogli dać rady Węgrom, którzy - gdyby nie inwazja rosyjska - byli o krok od końcowego sukcesu. Znamienne, że przeciwnikiem rosyjskiego feldmarszałka Iwana Paskiewicza i austriackiego generała Juliusa Jacoba von Haynau, po ich wkroczeniu na Węgry, był Polak, generał Józef Bem, od sierpnia 1849 r. naczelny wódz armii węgierskiej. Po upadku Powstania, schronienie znalazł w....Aleppo, w osmańskiej Syrii.

Ani Polska, ani Węgry nie są wyspami, odizolowanymi od wielkich wydarzeń i procesów w polityce europejskiej. Przeciwnie, położone w centrum kontynentu, odczuwają na własnej skórze wszelkie fluktuacje geopolityczne. Mając ambicje kontynuowania dziedzictwa i podmiotowości Europy Środkowej, muszą bacznie te zmiany obserwować, aby skutecznie - to znaczy w porę - reagować. Tym bardziej, że pewne zależności polityczne i kierunki geograficzne zadziwiająco się powtarzają.

Kiedy na przełomie XVII i XVIII wieku w Warszawie i Budapeszcie z radością przyjmowano klęski znienawidzonych Turków i Szwedów, nie wiedziano jeszcze, czym jest but rosyjski. Dzisiaj już to wiemy.

Wiemy również, że wschodnim kluczem do naszego regionu jest Ukraina. Dopiero po trwałym uchwyceniu Kijowa w 1686 r., Rosja wypłynęła na szerokie wody antytureckiej koalicji. Dopiero po wciągnięciu Szwedów na pola między Kijowem a Donieckiem, Piotr I mógł ich pokonać. Dopiero po utraceniu całej Kozaczyzny Rzeczpospolita została sam na sam z rosyjskim niedźwiedziem, itd.....

Myślmy o historii Polski i Węgier również w szerszej perspektywie międzynarodowej, bez względu na to, czy mówimy o średniowieczu, czasach nowożytnych czy najnowszych. III Wojna Północna i Bitwa pod Połtawą w 1709 r. są dobrym ku temu pretekstem.

 

Artur Kolęda