Back to top
Publikacja: 17.02.2020
Jak Węgrzy uczyli nas futbolu
Kultura

Od końca XIX wieku prężnie rozwijająca się węgierska piłka nożna zaczęła odnosić duże sukcesy. W całej Europie madziarscy piłkarze i trenerzy cieszyli się ogromnym poważaniem. Nic więc dziwnego, że polskie kluby sportowe chcąc rozwijać się i doskonalić poziom gry, zatrudniały Węgrów na stanowiskach szkoleniowych.

Pierwszym węgierskim trenerem w Polsce był Imre Pozsonyi. Grał na pozycji środkowego napastnika w czołowych węgierskich klubach oraz reprezentacji narodowej. Po zakończeniu piłkarskiej kariery rozpoczął pracę szkoleniowca. W 1921 roku trafił do Cracovii, gdzie stworzył jeden z najlepszych zespołów w historii polskiej piłki. W swojej pracy postawił na to, co w futbolu najważniejsze – na strzelanie bramek. Był znakomitym teoretykiem i znawcą taktyki. Swoją wizję futbolu przedstawił 28 maja 1921 roku na łamach „Przeglądu Sportowego”. Było to połączenie dwóch dominujących wówczas stylów: angielskiego i szkockiego. Przykładał również wielką wagę do stałych fragmentów gry.

 

 

Felieton trenera Imre Pozsonyi opublikowany na łamach Przeglądu Sportowego 28 maja 1921 roku

Pozsonyi swoimi pomysłami wyprzedzał o lata ówczesne myślenie o piłce nożnej. Prowadzona przez niego Cracovia w 1921 roku nie przegrała ani jednego spotkania i zdobyła tytuł mistrza Polski. Po zakończeniu sezonu krakowianie ruszyli na tournee po Węgrzech, w którym uzyskali korzystne wyniki z wyżej renomowanymi budapesztańskimi zespołami. Pozycja węgierskiego trenera była na tyle silna, że zaproponowano mu posadę selekcjonera reprezentacji Polski. Poprowadził on „biało-czerwonych” w ich pierwszym, historycznym meczu rozegranym 19 grudnia 1921 roku. Rywalem był zespół rodaków - Węgrów -  który okazał się minimalnie lepszy wygrywając 1:0. Po odejściu z Cracovii Pozsonyi trenował słynną FC Barcelonę, z którą zdobył mistrzostwo Katalonii i puchar Hiszpanii. Na zakończenie kariery wrócił do swojej ojczyzny, gdzie z Ujpestem zdobył srebrny i brązowy medal mistrzostw Węgier. Pod koniec lat dwudziestych udał się za chlebem za Ocen, najpierw do Meksyku, a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmarł w 1932 roku.

 

Mistrz Polski 1921 – Cracovia Kraków. Pierwszy od prawej stoi szkoleniowiec Pozsonyi

Jeden z najbardziej znanych węgierskich trenerów - Lajos Czeizler - prowadził krakowską Jutrzenkę. Następnie objął stery w Łódzkim Klubie Sportowym (1923-1926), którego jest jednym z najbardziej utytułowanych szkoleniowców w historii. Podczas dalszej kariery trenował m.in. AC Milan, Fiorentinę, Benficę Lizbona oraz reprezentacje Włoch oraz Szwajcarii. Zmarł 6 maja 1969 roku w Budapeszcie.

                  Na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 1924 roku reprezentację Polski poprowadził Gyula Bíró. Jego bilans to dwa przegrane spotkania, w tym mecz z Węgrami. Bíró zadebiutował w piłkarskiej reprezentacji Węgier mając zaledwie 16 lat. Dwukrotnie został mistrzem ligi, a czterokrotnie sięgał po puchar kraju. Nie odniósł natomiast sukcesów w polskiej lidze, gdzie prowadził Makabi Kraków oraz Wartę Poznań.

                  Przed wojną w Polskich klubach zatrudnionych było wielu innych węgierskich trenerów. Wśród nich byli Imre Schlosser (znany w Budapeszcie jako Imre Lakatos) - rekordzista ligi węgierskiej, w 301 meczach strzelił 417 bramek. W latach 1924-1925 trenował Wisłę Kraków, z którą nie odniósł jednak większych sukcesów. Z kolei Elemér Kovács trenował przez dwa sezony (1928-1929) warszawską Legię. Pod jego wodzą „wojskowi” zdobyli pierwszy w historii medal mistrzostw Polski. Béli Fűrst w 1929 roku zdobył z Wartą Poznań mistrzowski tytuł. Rekordowy był jednak rok 1938. Znakomity bramkarz Ferenc Plattkó (znany w Budapeszcie jako Franz Platkó Kopiletz) trenował Cracovię; Károly Fogl zdobył z Wartą Poznań wicemistrzostwo. Tytuł zdobył jednak chorzowski Ruch – prowadzony przez brata Károly'ego - Ferenca. Kiedy ten ostatni wrócił do ojczyzny, na stanowisku trenera Ruchu zastąpił go trzykrotny mistrz Węgier w piłce nożnej - Péter Szabó.

Béli Fűrst – trener Warty Poznań. Zdjęcie pochodzi z gazety „Sport. Tygodnik Ilustrowany.”

Wspomniany wcześniej Károly Fogl urodził 19 stycznia 1895 roku w Újpescie. W reprezentacji Węgier wystąpił 51 razy, w tym w dwóch meczach podczas Igrzysk Olimpijskich 1924 w Paryżu. Wraz ze swoim młodszym bratem Józsefem stworzył legendarną formację obronną zwaną Fogl-gát. Po zakończeniu II Wojny Światowej ponownie zatrudnił się w polskich klubach m.in. w Warcie Poznań z którą zdobył tytuł mistrzowski w 1947 roku, Polonii Warszawa i Olimpii Poznań. Po przejściu na emeryturę wrócił do Budapesztu, gdzie zmarł 12 stycznia 1969 roku. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Megyeri.

 

Węgierska publikacja dotycząca legendarnych braci Fogl

 

 

W 1950 roku reprezentację Polski objął István Szeder-Seidl. W swoim inauguracyjnym meczu poniósł wysoką porażkę z Czechosłowacją (1:4). Dwa lata później Tivádar Király bez powodzenia pomagał w szkoleniu „biało-czerwonych”. Ostatnim z madziarskich trenerów polskiej kadry był Andor Hajdú w 1954 roku.

Wraz z osiąganymi sukcesami, pozycja Węgrów w piłkarskim światku sukcesywnie rosła. Lata pięćdziesiąte to okres, kiedy byli oni wprost rozchwytywani przez kluby w całej Europie. Również każda drużyna w Polsce dążyła do ich zatrudnienia.  W lutym 1954 roku szkoleniowcem Legii Warszawa został János Steiner. Urodził się 23 kwietnia 1908 w Budapeszcie. Nie był wybitnym piłkarzem, jednak jako trener odniósł wiele sukcesów. Zdobył z Legią zarówno mistrzostwo Polski (w 1955 roku) jak i krajowy puchar. To on do klubu sprowadził legendę klubu – Lucjana Brychczego – i nadał mu przydomek „Kici” (pochodzący od węgierskiego słowa „mały”). Pierwsze miejsce osiągnął również z Górnikiem Zabrze (1959) oraz Ruchem Chorzów (1960). Steiner według wielu piłkarzy był jednym z najlepszych trenerów w historii polskiej piłki nożnej. Wprowadził innowacyjne metody, na wzór stosowanych przez sztab szkoleniowy Honvédu Budapeszt. Sportowa prasa pisała, że jego zespoły grały „po węgiersku”. Prowadzone przez niego ćwiczenia były krótkie, ale bardzo intensywne. Wiele osób przyjeżdżało na nie specjalnie po to aby je zobaczyć, a następnie skopiować podpatrzone pomysły. Był towarzyski i otwarty, w codziennej mowie łączył trzy języki: węgierski, niemiecki i rosyjski. Żartowano, że jedyne słowa które potrafił wymówić po polsku to „jajko sadzone” - danie które często zamawiał w restauracjach. Zmarł niespodziewanie 6 czerwca 1960 roku wskutek powikłań po operacji wyrostka robaczkowego. Jego pogrzeb zgromadził tłumy kibiców. Kondukt żałobny przemaszerował ulicami Chorzowa, a na jego przedzie szła orkiestra Huty Batory. Pojawili się również przedstawiciele ambasady Węgier, a rodzina Steinera przywiozła z rodzimego kraju woreczek z węgierską ziemią. Trener pochowany został na cmentarzu przy parafii Świętego Ducha, jednak z upływem czasu jego grób został zlikwidowany.

János Steiner

 

Kolejnym z wielkich węgierskich trenerów prowadzących śląskie kluby był Zoltán Opata (w Węgrach znany również pod nazwiskami Patai i Ormos). Urodził się 24 września 1900 roku w Budapeszcie. Był wybitnym piłkarzem, sześciokrotnym mistrzem Węgier, siedemnastokrotnym reprezentantem kraju i olimpijczykiem. Cierpiał jednak na wrodzoną wadę wzroku, która przeszkadzała mu rozwinąć boiskowe umiejętności do maksimum. Równie bogata była jego kariera trenerska. Rozpoczął ją od objęcia funkcji szkoleniowca olimpijskiej reprezentacji Węgier w 1936 roku. Następnie wygrał ligę jugosłowiańską (1938) oraz rumuńską (1947). Współpracował ze sztabem trenerskim rodzimej reprezentacji, która zdobyła złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich  1952 roku. W 1957 roku objął stery Górnika Zabrze. Na treningach porozumiewał się z piłkarzami w języku niemieckim, którym wówczas na Śląsku prawie wszyscy biegle władali. Natychmiast wprowadził rządy twardej ręki. Nie akceptował używek, a na piłkarzy nadużywających alkoholu nakładał wysokie kary finansowe. Metody te odniosły sukces, a Górnik po znakomitym sezonie zdobył w 1957 roku tytuł Mistrza Polski. W 1958 roku Opata wrócił do Budapesztu. Zmarł 18 maja 1982 roku. 

Zoltán Opata

 

Na początku lat sześćdziesiątych w Zabrzu pracował Gyula Grosicsa, bramkarz węgierskiej „złotej jedenastki”. Trafił tam, jako zatrudniony w firmie zajmującej się rozbieraniem hałd górniczych. W międzyczasie, przez kilka miesięcy pomagał w trenowaniu golkiperów Górnika, sam też czasami stawał w bramce. Kilka lat później w Zabrzu pojawił się Ferenc Farsang. Urodził 19 marca 1927 roku w Szombathely. Był zarówno dobrym piłkarzem jak i … studentem ekonomii. W pracy trenerskiej kładł główny nacisk na przygotowanie fizyczne piłkarzy. Jego koncepcje miały wydatny wpływ na ukształtowanie się polskiej myśli szkoleniowej. Z Górnikiem zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1964,1965) i Puchar Polski (1965). Prowadził również Zagłębie Sosnowiec (drugie miejsce w lidze w 1972). Po powrocie do ojczyzny pracował jeszcze w kilku mniejszych klubach, po czym przeszedł na emeryturę. Zmarł w wieku 73 lat w Gyorze.

Ferenc Farsang

Na Śląsku najbardziej szczególnie wspomina się jednak Géze Kalocsaya. Urodził się 30 maja 1913 roku w Berehowie[1]. Te położone na Zakarpaciu miasteczko do 1919 roku należało do monarchii Austro-Węgierskiej. Na mocy traktatu w Tranion dołączono je do Czechosłowacji. Miało to wpływ na piłkarską karierę Kalocsaya, ponieważ czechosłowacy w 1933 roku powołali go do swojej reprezentacji. W 1940 roku piłkarz zagrał w reprezentacji Węgier, dzięki czemu jest jednym z nielicznych graczy, którzy wystąpili w dwóch różnych drużynach narodowych. Piłka nie przeszkodziła mu zdobyć wyższego wykształcenia – skończył studia prawnicze, kilka lat pracował nawet jako adwokat. Jednak największe sukcesy odniósł jako trener futbolu. W latach 50-tych został asystentem „Złotej jedenastki” reprezentacji Węgier, z którą zdobył wicemistrzostwo świata. W 1966 roku przyjechał do Zabrza. W Górniku

wprowadził stosowanie nowatorskiego wtedy systemu 4-4-2, dzięki czemu odniósł sukcesy nie tylko w kraju (mistrzostwa w 1966 i 1967 roku i trzykrotnie Puchar Polski), ale również na europejskiej arenie, gdzie doprowadził zabrzan do finału rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów. Kalocsay przed przejściem na emeryturę szkolił jeszcze piłkarzy w Pakistanie i Egipcie, po czym wrócił na Węgry. Zmarł w Budapeszcie 28 września 2008 roku.

            W latach 1970-1971 trenerem Górnika została legenda Ujpestu - Ferenc Szusza. Na Węgrzech zna go każdy kibic futbolu. Urodzony 1 grudnia 1923 roku, w budapesztańskim klubie rozegrał 463 mecze i strzelił 393 bramki. Od 2003 roku stadion Ujpestu nosi jego imię. Szusza z Górnikiem zdobył mistrzostwo i dwa krajowe puchary. Po wyjeździe z Polski pracował m.in. w Atletico Madryt. Na zakończenie szkoleniowej kariery wrócił do ukochanego Ujpestu. Zmarł 1 sierpnia 2006 roku.

Pomnik Ferenca Szusza znajdujący się w Ujpescie

W 1972 roku stery w drugoligowych Szombierkach Bytom objął Mihály Vasas. Już rok później przeciętną wówczas drużynę wprowadził do najwyższej klasy rozgrywkowej. Ostatni tytuł mistrza Polski zdobyty przez Węgra należy do .Károly Kontha, trenera Stali Mielec, z którą w 1973 zwyciężył ligę. Wcześniej Konth trenował Stal Rzeszów (1969-1971).

Tibor Kemény

 

Warto również wspomnieć o innych madziarskich szkoleniowcach, którzy nie osiągnęli takich sukcesów jak Steiner, Kalocsay, Farsang czy Szusza, ale również przyczynili się do rozwoju polskiej piłki. Mikołaj Bejlung prowadził m.in. Piast Gliwice i Ruch Chorzów. Wisłę Kraków trenowali bez powodzenia Károly Kósa (1959-1960) i Gyula Teleki (1969-1970). W Sosnowcu miejscowe Zagłębie prowadzili Tibor Kemény (1968-1969) oraz Nándor Bányai (1973-1974). Słynny Nándor Hidegkuti, należący do „złotej jedenastki” (strzelec trzech bramek w meczu z Anglią w 1953 roku) szkolił w 1972 roku Stal Rzeszów. W tym przypadku umiejętności trenerskie nie dorównały piłkarskim, ponieważ Stal pod wodzą Hidegkutiego spadła z ligi. W tym samym roku stery w zabrzańskim Górniku objął Gyulia Szücs, jednak swojej przygody z polską piłką nie mógł zaliczyć do udanych. Znał tylko język ojczysty i nie mógł porozumieć się z zawodnikami. Szybko został zwolniony i wrócił na Węgry.

Najmocniej polsko-węgierskie piłkarskie losy wiążą się z osobą Rudolfa Patkoló. Urodził się 13 października 1922 roku w Budapeszcie. Nosił imię Rezso. Grał w młodzieżowych zespołach Ujpestu, ale jego karierę przerwał wybuch II Wojny Światowej. W 1943 roku podczas jednej z łapanek został wzięty za Żyda. Wywieziono go do obozu pracy we Frankfurcie, gdzie poznał Polkę – Janinę. Już będąc w niewoli, podczas nieoficjalnych meczów pomiędzy jeńcami różnych państw reprezentował biało-czerwone barwy. Takich spotkań rozegrał około dziewięćdziesięciu. Po wyzwoleniu pojechał z Janiną do Łodzi, gdzie wziął z nią ślub. Dodatkowo Patkolo zmienił imię na Rudolf. W 1947 roku udał się na Węgry w celu otrzymania niezbędnych dokumentów do zasiedlenia się w Polsce. W międzyczasie… został powołany do ojczystej kadry, w której zagrał dwa mecze. Po powrocie do Polski występował w kilku klubach, po czym został zaproszony do gry w drużynie „biało-czerwonych”. Rozegrał w niej trzy spotkania. Tym samym jest jedynym piłkarzem, w historii który grał w reprezentacjach Polski i Węgier![2] Nazywany „polskim Węgrem” był uwielbiany przez kibiców. Jak relacjonował „Przegląd Sportowy” z 2 października 1949 roku po meczu Polska – Bułgaria: „radość po meczu była wielka, publiczność wpadła na boisko i na barkach entuzjastów zjechał do szatni Patkolo". W latach sześćdziesiątych objął posadę szkoleniowca Stali Stalowa Wola. Oprócz pierwszej drużyny zajmował się również młodzieżą. W jej trenowanie wkładał całe swoje serce. Nazywano go „Panem Rudkiem”. Potrafił pojawić się w szkole na wywiadówce, aby sprawdzić postępy w nauce grających u niego dzieci. Patkolo zmarł 13 października 1992 roku. Został pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Stalowej Woli. Co roku 1 listopada piłkarze i kibice zapalają na jego grobie świeczki i składają wieńce. Rozgrywany jest również turniej jego imienia, w której uczestniczy młodzież z całego podkarpacia. W sierpniu 2020 roku odbędzie się jego dwudziesta czwarta edycja

 

Rudolf Patkoló