Back to top
Publikacja: 24.11.2022
Bardzo dobre wieści ze spotkania premierów Grupy Wyszehradzkiej w Koszycach. Padła jasna deklaracja Węgier w sprawie przyjęcia Finlandii i Szwecji do NATO
Polityka

O bezpieczeństwie europejskim w związku z rosyjską agresją na Ukrainę, konieczności wzmocnienia wschodniej flanki NATO, kwestiach bezpieczeństwa energetycznego oraz sposobach na przeciwdziałanie nielegalnej migracji rozmawiali dzisiaj w Koszycach szefowie rządów Polski, Węgier, Czech i Słowacji. Podczas pierwszego od marca spotkania premierów krajów Grupy Wyszehradzkiej (V4), zgodnie z zapowiedzią premiera Mateusza Morawieckiego poruszono również temat szybkiego rozszerzenia NATO. - Rząd zdecydował i poinformowaliśmy o tym Szwecję i Finlandię,  że Węgry wspierają członkostwo tych dwóch państw w NATO - oznajmił premier Viktor Orbán.


 Premier Polski Mateusz Morawiecki (pierwszy z prawej), premier Węgier Viktor Orbán (pierwszy z lewej), szef czeskiego rządu Petr Fiala (drugi z lewej)), (L) oraz szef słowackiego rządu Eduard Heger (drugi z prawej) podczas konferencji prasowej po czwartkowych obradach szczytu Szefów Państw i Rządów Grupy Wyszehradzkiej w Koszycach. Fot. PAP / Leszek Szymański


Premier Viktor Orbán: Grupy Wyszehradzka wciąż ma przed sobą przyszłość

- Konkretne i trudne tematy łączą kraje Grupy Wyszehradzkiej, a na pojawiające się wyzwania łatwiej odpowiadać razem niż osobno, dlatego Wyszehradzka Czwórka (V4) wciąż ma przed sobą przyszłość – oświadczył Viktor Orbán na wspólnej konferencji prasowej szefów rządów państw V4 w Koszycach na Słowacji, przypominając przy tej okazji, że Grupa Wyszehradzka, powołana do życia ze względu na przekonanie, że kraje ją tworzące mają wiele wspólnych interesów, ma na swoim koncie 30 lat pełnych sukcesów.

Premier Węgier zwrócił uwagę na najpotężniejsze problemy, z którymi muszą zmierzyć się kraje regionu Europy Środkowej, wymieniając wśród nich kryzys energetyczny, ryzyko recesji gospodarczej i nasilające się zjawisko nielegalnej migracji.
 
- Jeśli wojna na Ukrainie będzie długo trwała, to fala migracyjna będzie wzrastać. Dlatego Unia Europejska powinna, choćby częściowo, przyjąć na siebie to obciążenie - przekonywał szef rządu w Budapeszcie Viktor Orbán, zwracając uwagę na konieczność ochrony granic strefy Schengen. Węgierski premier ostrzegł jednocześnie, że jednocześnie z falą migracyjną z Ukrainy zwiększać się będzie również presja migracyjna z południa. - Poinformowałem więc moich kolegów, że wraz z Austrią i Serbią utworzyliśmy wspólnie nowy format, którego celem jest wzajemna pomoc podczas ochrony granic. Lepiej niż obecnie nie możemy już chronić granic węgiersko-serbskiej - oznajmił szef węgierskiego rządu, podkreślając, że najskuteczniejszym sposobem obrony przed zalewem migrantów byłoby przesunięcie ochrony na południe, czyli na granicę między Macedonią a Serbią.

Premier Mateusz Morawiecki: państwa Grupy Wyszehradzkiej "zawsze wygrywały, kiedy były razem"

W podobnym tonie, co szef węgierskiego rządu wypowiedział się również polski premier. Zauważył, że wywołany sztucznie przez Rosję i Białoruś kryzys migracyjny wzdłuż polskich granic miał być "preludium do ataku na Ukrainę". Oznajmił także, że jednym z kluczowych kwestii poruszonych podczas dzisiejszego spotkania Grupy Wyszehradzkiej była sytuacja na Ukrainie i rosyjskie ataki rakietowe na ukraińską infrastrukturę krytyczną. Zdaniem Mateusza Morawieckiego ataki tego typu zwiększają ryzyko, że zimą do państw Europy Środkowej dotrze kolejna fala uchodźców z Ukrainy. - Najbliższe miesiące mogą być bardzo, ale to bardzo trudne, ponieważ idzie zima, a Rosjanie z premedytacją bombardują infrastrukturę krytyczną, pozbawiając ludzi na Ukrainie prądu, ciepła i prowadząc do dramatu humanitarnego - ostrzegał szef rządu w Warszawie, zauważając jednocześnie, że podczas wcześniejszych miesięcy kraje wschodniej flanki NATO stanęły na wysokości zadania i otworzyły "drzwi i serca" uchodźcom z Ukrainy.

- Dziś więc ostrzegamy i wzywamy Komisję Europejską do szybkich działań prewencyjnych, działań tu i teraz, bez czekania na to, co się może zdarzyć za dwa czy cztery tygodnie - oświadczył premier Mateusz Morawiecki. I podkreślił, że Polska zdołała się obronić, budując w pół roku bardzo solidną zaporę fizyczną. - Dziś mamy więcej spokoju na tej wschodniej flance. Ale wiemy, że od południa grożą kolejne fale migracyjne. W pełni wspieramy tutaj Węgry, Słowację, Czechy, Austrię i Serbię w ich wysiłkach obrony zewnętrznych granic, bo suwerenne państwa muszą móc chronić swoje granice zewnętrzne - zaznaczył premier Mateusz Morawiecki.

Zgodnie ze złożoną w niedzielę w Helsinkach zapowiedzią szefa polskiego rządu podczas spotkania premierów w Koszycach poruszono również kwestię rozszerzenia NATO o Finlandię oraz Szwecję. - Zwróciłem się do pana premiera Viktora Orbána o jak najszybszą ratyfikację możliwości przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO. Uzyskałem obietnicę, że na pierwszej sesji parlamentarnej w nadchodzącym roku, a więc za niewiele ponad miesiąc, ta ratyfikacja nastąpi, a więc jest konkretna data, jest zobowiązanie po stronie Węgier - oznajmił po rozmowach w Koszycach premier Mateusz Morawiecki. 

Na dyplomatyczny sukces szefa polskiego rządu w kwestii rozszerzenia NATO zwrócił uwagę w mediach społecznościowych wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. "Bardzo dobre wieści z Koszyc. Po rozmowie premiera Mateusza Morawieckiego z premierem Viktorem Orbánem uzyskaliśmy jasną deklarację: już na początku roku Węgry ratyfikują przyjęcie Finlandii i Szwecji do NATO. Skuteczna dyplomacja premiera w praktyce" - napisał na Twitterze minister Paweł Jabłoński.

Szefowie rządów krajów Grupy Wyszehradzkiej podkreślili podczas rozmów w Koszycach, że Unia Europejska, Komisja Europejska muszą "w równy sposób traktować wszystkie kraje europejskie, muszą uczciwie podchodzić do wszystkich krajów, a nie jednych traktować gorzej, a innych lepiej". - Mówię to w kontekście środków unijnych, takie jest nasze wspólne zdanie, które sobie przedyskutowaliśmy" - oznajmił szef rządu w Warszawie, przypominając, że państwa Grupy Wyszehradzkiej "zawsze wygrywały, kiedy były razem". - Jesteśmy razem wobec tych wielkich wyzwań, które stoją przed nami, [wokół wydarzeń - red.], które dzisiaj wokół nas się rozgrywają. Jestem przekonany, że dzięki temu lepiej będziemy potrafili wypracować odpowiedź na te wyzwania z najbliższych miesięcy, kwartałów i lat - zauważył premier Mateusz Morawiecki.


Fot. zrzut ekranowy / Twitter


Wezwanie do działania Komisji Europejskiej

Premier Mateusz Morawiecki zauważył również, że w wyniku wojny "wysoką cenę za rosyjski gaz płacą nie tylko obywatele Ukrainy, ale również obywatele Polski, Słowacji, Czech, Węgier - wszyscy Europejczycy". - Wzywamy Komisję Europejską do posłużenia się bardzo szybko tymi instrumentami, które ma dostępne w swoich rękach - apelował szef rządu w Warszawie. - Co z tego, że dziś ta cena jest niższa. Proponowaliśmy od miesięcy - wspólnie cała Czwórka Wyszehradzka oraz Hiszpania i Grecja - maksymalny pułap ceny gazu, ale maksymalny na poziomie akceptowalnym dla producentów, a zwłaszcza dla użytkowników gazu. W związku z tym oczekujemy o wiele bardziej zdecydowanej propozycji ze strony Komisji Europejskiej - oznajmił premier Mateusz Morawiecki, zauważając jednocześnie, że to Rosja spowodowała w całej Europie "kryzys związany z inflacją". - To jest zdanie wszystkich naszych czterech krajów i wszystkich krajów Unii Europejskiej - podkreślił i wezwał do uruchomienia instrumentu, jakim jest ETS, czyli Europejski System Handlu Uprawnieniami do Emisji. - Zamroźmy go przynajmniej na najbliższe dwa lata na poziomie dwadzieścia-, trzydzieści, trzydzieści kilka euro. Będzie to ogromna ulga na ten trudny sezon zimowy, który jest przed wszystkimi Europejczykami - apelował szef rządu w Warszawie.