A jednak się kręci … subiektywny przegląd mediów polskich i światowych


 

 

 

 

 

 

 


A jednak się kręci … subiektywny przegląd mediów polskich i  światowych

 

 

Po prawie czterech miesiącach od wyborów łotewski parlament (Saeima) zatwierdził nowy rząd nadbałtyckiej republiki. Na czele popieranego przez pięć partii centroprawicowego gabinetu stanie 54-letni Krišjānis Kariņš z partii „Jedność”. Ten urodzony w USA polityk był m.in. ministrem gospodarki, obecnie zasiada w Parlamencie Europejskim.

 

Portal lsm.lv informuje, że w opozycji do rządu pozostanie reprezentująca głosy mieszkających na Łotwie Rosjan partia „Harmonia” (nazwę tłumaczy się czasem jako „Zgoda”), mimo że w ubiegłorocznych wyborach osiągnęła ona najwyższy wynik – 20 % głosów. Łotewski portal relacjonuje też debatę na temat polityki zagranicznej, podczas której szef łotewskiej dyplomacji Edgars Rinkēvičs – pełni tę funkcję od 2011 roku -  zapowiedział kontynuację „euro-atlantyckiego” kursu polityki zagranicznej. Obok „euro-poprawnych” wezwań do jedności  i walki z brakiem tolerancji, a także oczywistej krytyki Rosji, zwraca uwagę poparcie ministra dla obecności wojsk USA w Polsce.

 

Neue Zürcher Zeitung opisuje wystąpienia polityków podczas drugiego dnia Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Kanclerz Niemiec Angela Merkel wyraziła po raz kolejny uznanie dla idei „multilateralizmu” w relacjach międzynarodowych. Z kolei premier Japonii Shinzo Abe okazał się entuzjastą globalizacji – deklaracja nieco zaskakująca dla tych, którzy wiedzą, jak bardzo dalekowschodnie cesarstwo potrafi bronić zarówno swojego rynku jak i odrębności cywilizacyjnej. Jednak Davos to przede wszystkim spotkanie światowego biznesu z najwyższej półki. Publicysta Dziennika. Gazety Prawnej Sebastian Stodolak zauważa, że w Polsce nie ma firm na tyle dużych, żeby ich obecność mogła wywrzeć jakikolwiek wpływ na takim forum: „Davos jest jak papierek lakmusowy gospodarczego znaczenia, a w tym szczególnym, polskim przypadku, jak zimny prysznic”.

 

Żółte Kamizelki zamierzają wystawić własnych kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego, informuje Politico. Chętnie czytany przez eurokratów portal podkreśla z typowo liberalnym przekąsem, że do krążązego między Brukselą a Strasburgiem Euro-parlamentu wybierają się m.in. księgowa, kierowca wózków, a nawet gospodyni domowa. Czyżby jakiś rodzaj lekceważenia dla obywateli, którzy nie są zawodowymi politykami?

 

 

Zresztą zawód polityka nie jest ani przyjemny ani bezpieczny. Brytyjski The Times donosi o aresztowaniu byłego premiera regionalnego rządu Szkocji Alexa Salmonda. Polityk Szkockiej Partii Narodowej jest oskarżony o molestowanie seksualne dwóch kobiet. Miało do tego dojść w roku 2013 kiedy Salmond pełnił funkcję Pierwszego Ministra Szkocji.

 

 

Są jednak poważniejsze demony, z którymi zmaga się brytyjska polityka. Na łamach Spectatora  przedrukowano wystąpienie prezenterki dziennikarki telewizyjnej Rachel Riley o problemie antysemityzmu w Partii Pracy. Autorka związana ideowo z Labour Party zainicjowała ostrą dyskusję na temat tolerowania przez lewicowe kierownictwo partii i samego Jeremy'ego Corbyna antysemickich emocji. Przyznająca się do żydowskiego pochodzenia Rachel Riley uważa, że wyrażane w partii antyizraelskie poglądy przybierają charakter wręcz rasistowski.

 

 

Mimo tego, że nikt nie lubi polityków, jest to jednak zajęcie wciągające. W magazynie Cicero.de redaktor tego konserwatywno-liberalnego portalu Christoph Schwennicke  pisze o „Nieznośnie długim pożegnaniu starej gwardii” niemieckiej polityki i o kłopocie niemieckiej chadecji. Obie partie CDU i CSU wybrały sobie niedawno nowych liderów. Na miejsce Angeli Merkel i Horsta Seehofera przyszli Annegret Kramp-Karrenbauer i Markus Söder. Jednak starzy liderzy wciąż dominują w rządzie, a zatem pojawienie się następców jako przywódców partyjnych nie dało niemieckiej prawicy żadnego efektu świeżości.

 

Ciekawy rosyjski głos o Francji z polskich mediów. W Tygodniku.TVP.pl

 Aleksander Bondarjew, rosyjski tłumacz i publicysta mieszkający w Paryżu pisze o nowym ładzie politycznym jaki wyłonił się po upadku autorytetu prezydenta Macrona. Zdaniem autora efektem ostatnich wydarzeń jest powrót Francuzów do idei demokracji bezpośredniej. Czy „prezydencka monarchia” V republiki zmieni się w nieustające referendum. Zobaczymy...

 

Antoni Opaliński