Polsko – węgierska szkoła liderów w Krasiczynie - relacja Węgierki

- My, młodzi Polacy i Węgrzy, spędziliśmy cztery dni w pięknym, renesansowym zamku, leżącym w pobliżu Przemyśla. Chociaż z powodu złej pogody niewiele zobaczyliśmy z pięknego parku, to jednak się nie nudziliśmy – mieliśmy program na cały dzień. Już o ósmej rano przybyliśmy na śniadanie, natomiast do dziesiątej wieczorem braliśmy udział w rozmowach, konferencyjnych, zwiedzaniu miasta czy oglądaniu filmów.

Pierwszy dzień upłynął nam na podróżach. Węgierska ekipa wyruszyła wcześnie rano z Budapesztu i około 16ej, po długiej podróży, dojechała do Krasiczyna, gdzie czekał już na nas wspaniały obiad. Po obiedzie Krzysztof Szczerba dokonał otwarcia wystawy fotograficznej, zatytułowanej Parlamenty Przyjaźni, po czym obejrzeliśmy wspólnie film o Wacławie Felczaku, którego imię nosi polski Instytut im. Felczaka (to dzięki niemu mogliśmy wziąć udział w tej konferencji) oraz węgierska Fundacja im. Felczaka. Mogliśmy zapoznać się z jego sylwetką na podstawie opowiadań takich ludzi, którzy go znali osobiście, byli jego wychowankami, przyjaciółmi. Wystąpił też chór Uniwersytetu Katolickiego im. Pétera Pázmánya; dzień zamknął się wspólną kolacją. Dotarliśmy zmęczeni do naszego hotelu w Przemyślu, gdzie oczekiwały na nas wygodne pokoje.

W piątek, po śniadaniu, ceremonii otwarcia konferencji dokonał Maciej Szymanowski, dyrektor Instytutu im. Felczaka. Podczas pierwszej prelekcji mogliśmy usłyszeć o wspólnej przeszłości z punktu widzenia obu krajów. Wypowiadali się: ze strony węgierskiej István Kovács, a ze strony polskiej Jan Draus.Po krótkiej przerwie kawowej  kontynuowano, pod przewodnictwem Dávida Szabó, rozmowy o zmianie systemu, o jego sukcesach i porażkach. Przed każdą przerwą publiczność miała sposobność zadawać pytania, w taki więc sposób dyskusja rozprzestrzeniała się także na uczestników. Po obiedzie wsiedliśmy do autokarów i najpierw obejrzeliśmy dwa ważne punkty systemu fortyfikacyjnego Przemyśla, w bezpośredniej bliskości znalazł się świat pierwszej wojny światowej oraz granica ukraińsko- polska. Potem poszliśmy na austro-węgierski cmentarz wojskowy, zapaliliśmy znicze i odśpiewaliśmy hymny polski i węgierski. Wsiedliśmy ponownie do autokarów i pojechaliśmy do centrum miasta, gdzie mieliśmy okazję trochę pospacerować i napić się grzanego wina. Naszymi przewodnikami byli dwaj członkowie przemyskiego Towarzystwa Przyjaciół Dobrego Wojaka Szwejka (Szwejk ma na rynku głównym swój pomnik, przypominający przechodniom o przemyskiej przygodzie dobrego wojaka); tłumaczyło dla Węgrów dwoje tłumaczy, którym tą drogą również składamy podziękowania za ich pełną poświęcenia pracę. Po kolacji obejrzeliśmy film Krzysztofa Zanussiego  Persona non grata.

W sobotę pierwszą konferencją była promocja ksiażki: dyskutowaliśmy o książce Pawła Lisickiego Dżihad i samozagłada Zachodu. Po tym nastąpiła wymiana poglądów o sytuacji i możliwościach Polski i Węgier na wewnętrznej arenie Unii Europejskiej; rozmawiali ze sobą Ádám Bohár, Grzegorz Nieradka, Maciej Wolny i Olivier Bault. Po krótkiej przerwie, podczas której była okazja, by porozmawiać z prelegentami, Dávid Szabó przedstawił przeprowadzone na Węgrzech najnowsze badania opinii publicznej odnośnie postrzegania Polaków. Dowiedzieliśmy się, że młodzi zazwyczaj lepiej znają Polskę niż starsi, oraz tego, że i tak wiedzą o Polsce bardzo mało, tak więc jest się w czym rozwijać.

W poobiednim czasie wolnym uczestnicy mogli porozmawiać ze sobą przy filiżance kawy czy herbaty. Kiedy przyjechali marszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz przewodniczący węgierskiego Zgromadzenia Narodowego, László Kövér, na imponujących schodach zamku wykonano wspólną fotografię, a potem przewodniczący obu Izb rozmawiali o tym, „czemu warto chcieć”, o tym, jak zostali politykami i co myślą o aktualnych problemach. Sala wypełniła się po brzegi, a jednak wytworzyła się na sali konferencyjnej przyjemna, rodzinna atmosfera. Po rozmowie posłuchaliśmy koncertu Joszka Brody pod ustawionym na dziedzińcu namiotem. Po koncercie była kolacja, a potem impreza, młodzież polsko – węgierska razem tańczyła i śpiewała. Na kwatery wszyscy wrócili zmęczeni.

W niedzielę rano wybraliśmy się do Archikatedry Przemyskiej na wspólną mszę świętą, w której uczestniczył również Marek Kuchciński. Po mszy mieliśmy czas już tylko na spakowanie się i ruszaliśmy do domu. Te cztery dni upłynęły bardzo szybko. Mamy nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję, żeby się ze sobą spotkać i podtrzymywać tę przyjaźń polsko – węgierską, którą zachowali dla nas nasi przodkowie, bo teraz jest to już nasze zadanie, młodych. 

Anna Lenke Szesztay 

foto: Kancelaria Sejmu/Łukasz Błasikiewicz