Solidarność polsko-węgierska w 1956 roku
2025-10-23
O relacjach historycznych między Polską a Węgrami mówimy często i z dumą, ponieważ oba narody wielokrotnie w dziejach udowodniły, że mogą na siebie wzajemnie liczyć. Nie inaczej było w październiku 1956 roku, kiedy to społeczeństwo polskie nie tylko sympatyzowało z węgierskimi dążeniami do wolności, lecz także wspierało powstańców węgierskich wszystkimi dostępnymi środkami.
28 czerwca 1956 roku robotnicy w Poznaniu rozpoczęli strajk, domagając się wypłaty zaległych wynagrodzeń za nadgodziny, które przez lata nie były rekompensowane. Protest szybko przerodził się w demonstrację. Tłum szturmem zdobył siedzibę Komitetu Partii, a następnie ruszył w stronę budynku służb bezpieczeństwa, by uwolnić więźniów politycznych.
W tym samym czasie w Warszawie obradowało Biuro Polityczne PZPR. Kierowane przez Edwarda Ochaba gremium podjęło decyzję o użyciu wojska przeciwko demonstrantom. Wkrótce na ulice Poznania wjechały czołgi. Masakra pochłonęła ponad siedemdziesiąt ofiar i pozostawiła setki rannych.
Kryzys polityczny i społeczny pozostał nierozwiązany. Jego rozstrzygnięcie miało miejsce niemal cztery miesiące później. 19 października 1956 roku KC PZPR wybrał Władysława Gomułkę na stanowisko I sekretarza. Po burzliwych negocjacjach przywódcy radzieccy zaakceptowali jego kandydaturę. Następnego dnia, podczas plenum KC, Gomułka uznał poznański zryw robotników za usprawiedliwiony i obwinił ówczesne kierownictwo partii za rozlew krwi. Zapowiedział nadejście nowej ery, w której socjalizm zbudowany jest na narodowych uwarunkowaniach, a nie stanowi kopii radzieckiego wzorca. Faktycznie oznaczało to zerwanie ze stalinizmem i sowieckim terrorem.
Wystąpienie Gomułki w całości ukazało się 23 października w organie prasowym Węgierskiej Partii Pracujących – dzienniku Szabad Nép. Właśnie na ten dzień węgierscy studenci zaplanowali demonstrację, domagając się zmian, jakie już dokonały się w Polsce. Nic więc dziwnego, że miejscem ich pochodu stał się pomnik wspólnego bohatera obu narodów – generała Józefa Bema. Wśród tłumu powiewały transparenty z orłem i biało-czerwonymi flagami, rozbrzmiewały okrzyki wyrażające solidarność i braterstwo:
„Polska dała przykład, idźmy węgierską drogą!”,
„Każdy Węgier razem w marszu – śladem Polski!”,
„Niepodległość, wolność, przyjaźń polsko-węgierska!”.
Obok węgierskiego sztandaru na pomniku zawisła także flaga polska.
Rewolucja na Węgrzech – zwycięstwo i interwencja sowiecka
Co zatem wydarzyło się na Węgrzech? W październiku 1956 roku na Węgrzech zwyciężyła antystalinowska rewolucja. Nie jest błędnym stwierdzenie, że była to rewolucja zwycięska. Intelektualiści, młodzież akademicka i robotnicy wspólnie – w całym kraju – obalili, choćby na kilkanaście dni, komunistyczną dyktaturę. Władzę przejęły rady robotnicze i oddolnie tworzone samorządy, a monopol partii komunistycznej runął. W Budapeszcie obalono pomnik Stalina.
Dowództwo armii przeszło na stronę powstańców. Co więcej, ostatniego dnia października rozwiązano Węgierską Partię Pracujących oraz jej organ prasowy – dziennik Szabad Nép. Powstał rząd koalicyjny pod przewodnictwem Imre Nagya, który uznał postulaty rewolucji, wprowadzając tym samym elementy politycznego pluralizmu. Rząd ten ogłosił wystąpienie Węgier z Układu Warszawskiego i zwrócił się do państw ONZ o uznanie ich kraju za państwo neutralne.
Na taki rozwój wydarzeń nie mogli patrzeć obojętnie przywódcy w Moskwie, Pradze, Bukareszcie czy Sofii. Wojska radzieckie wkroczyły do Budapesztu już w dniu wybuchu rewolucji, ten krok okazał się jednak punktem zapalnym – powstanie przerodziło się w narodową walkę o wolność. Widząc determinację społeczeństwa, Sowieci chwilowo wycofali swoje oddziały ze stolicy. Jednak kilka dni później, po uzyskaniu zgody innych komunistycznych przywódców, Nikita Chruszczow podjął w Moskwie decyzję o ponownej interwencji militarnej. 4 listopada rozpoczęła się operacja „Wir” – Forgószél.
Polska reakcja na węgierską rewolucję
Rewolucja węgierska poruszyła polską młodzież. Wielu młodych ludzi z zazdrością spoglądało na Węgrów – sami również chętnie chwyciliby za broń przeciwko Sowietom. Z całej Polski napływali ochotnicy, którzy pragnęli udać się do Budapesztu, by wspomóc Węgrów w walce o wolność. Prasa donosiła o spontanicznych inicjatywach i próbach organizowania pomocy. Najaktywniejsi byli oczywiście ci, którzy już przebywali w Budapeszcie – polscy studenci, między innymi Andrzej Bratkowski, Hanna Linsenmann i Lidia Widajewicz. Ta ostatnia, z karabinem przewieszonym przez ramię, naprawdę walczyła na ulicach Budapesztu. Po powrocie do kraju zginęła w wypadku samochodowym, który budzi podejrzenia co do udziału służb bezpieczeństwa w tej tragedii.
Dużą rolę odegrali również polscy dziennikarze, którzy przybyli do stolicy Węgier. Ich reportaże publikowane w polskiej prasie mobilizowały społeczeństwo do niesienia pomocy. Wiktor Woroszylski (Nowa Kultura), Hanna Adamiecka (Sztandar Młodych) i Marian Bielicki (Po Prostu) przesyłali korespondencję, która wywierała ogromny wpływ na opinię publiczną. Kilka miesięcy po stłumieniu rewolucji Adamiecka popełniła samobójstwo.
Nic dziwnego, że nowe polskie kierownictwo, umacniające dopiero swoją władzę, z niepokojem patrzyło na Budapeszt i na mobilizację własnego społeczeństwa. Już następnego dnia po wybuchu rewolucji, 24 października 1956 roku, Władysław Gomułka wystąpił na gigantycznym wiecu na Placu Defilad w Warszawie. W swoim przemówieniu wezwał do zakończenia strajków i demonstracji, oraz do powrotu do pracy.
Władysław Gomułka, Warszawa, 24 października 1956 r.
Jednocześnie kierownictwo partii wciąż przypominało Polakom o tragicznych losach powstania warszawskiego z 1944 roku, chcąc w ten sposób powstrzymać zbuntowaną młodzież przed rewolucyjnymi działaniami. Z tej perspektywy krwawe wydarzenia w Budapeszcie okazały się dla Gomułki politycznie korzystne – mogły bowiem posłużyć za wynik jego ostrzeżeń. Społeczeństwo częściowo to rozumiało, choć entuzjazm nie zgasł. Wielu wierzyło, że Węgrom się uda, a ich sukces przyniesie zmiany również w Polsce.
Demonstracje solidarności w Warszawie i w całej Polsce
Podczas gdy Gomułka przemawiał do tłumu na Placu Defilad, wśród setek tysięcy zebranych pojawiły się nie tylko biało-czerwone, lecz także węgierskie flagi. Po zakończeniu wiecu, z tłumu odłączyło się ponad dwa tysiące osób i ruszyło w stronę siedziby Komitetu Centralnego partii. Tam wciąż wznoszono okrzyki poparcia dla Gomułki, ale pojawiły się też transparenty z napisem: „Węgrzy wzywają pomocy”. Nieopodal, przed Instytutem Kultury Węgierskiej, studenci z biało-czerwonymi opaskami na rękawach pełnili wartę honorową przy węgierskiej fladze, na której widniał napis: „W hołdzie narodowi węgierskiemu”.
Część demonstrantów udała się następnie pod Ambasadę Węgier, by okazać solidarność z walczącym narodem. Inna grupa zebrała się na Starym Mieście, pod kolumną Zygmunta. Te spontaniczne zgromadzenia zostały jednak brutalnie rozpędzone przez Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, milicję i tzw. aktyw robotniczy. O godzinie 22.00 w stolicy przywrócono porządek, aresztowano około siedemdziesięciu osób.
Nazajutrz, w Politechnice Warszawskiej, odbyło się zebranie pięciu tysięcy studentów, którzy wystosowali do węgierskich kolegów list solidarnościowy.
Największa manifestacja poparcia dla powstańców węgierskich miała jednak miejsce 30 października 1956 roku w Olsztynie. Z inicjatywy studentów miejscowej Wyższej Szkoły Rolniczej oraz Studium Nauczycielskiego zorganizowano o godzinie 14.00 demonstrację solidarnościową. Uczestnicy udali się na Plac Armii Czerwonej, gdzie wcześniej pojawiła się około dwudziestoosobowa grupa z polskimi i węgierskimi flagami oraz zapalonymi świecami. Czterech studentów pełniło wartę honorową, a zgromadzony tłum przynosił kwiaty i wieńce. Następnie uczestnicy ruszyli na Plac generała Świerczewskiego, gdzie odbył się wiec z udziałem około dziesięciu tysięcy osób.
Z tłumu wyodrębniła się grupa, która na Placu Armii Czerwonej zerwała tablice z nazwą ulicy i przemianowała go na Plac Powstańców Węgierskich. Studenci nieśli transparenty z hasłami:
„Żądamy wycofania wojsk radzieckich z Węgier”,
„Domagamy się suwerenności Polski i Węgier!”,
„Wolna Polska – wolne Węgry!”,
„Tak wygląda sowiecki internacjonalizm na Węgrzech”.
Widać było również tablicę z mapą Węgier, nad którą unosiły się dwie dłonie z czerwonymi gwiazdami, ociekające krwią, i napis: „Ręce precz od Węgier!”
Pomoc i solidarność – „bratnia krew”
Społeczeństwo polskie wspierało Węgrów nie tylko poprzez demonstracje i wyrazy solidarności, lecz także czynnie – na miarę swoich możliwości. Już w pierwszych dniach rewolucji rozpoczęto w całym kraju dobrowolne akcje oddawania krwi i zbiórki pieniędzy. 26 października Polskie Radio ogłosiło apel o pomoc dla „braci Węgrów”. Od tego momentu do punktów krwiodawstwa zaczęły napływać tłumy robotników, studentów i urzędników. Stacje pracowały dniem i nocą. Łącznie około czterech tysięcy Polaków oddało krew dla rannych Węgrów.
"Dla węgierskich braci 1956 [fragment kroniki filmowej]”
Pomoc nie ustała nawet po sowieckiej interwencji wojskowej. Do końca stycznia 1957 roku zebrano 31 milionów złotych w gotówce oraz dary rzeczowe o wartości około 11 milionów złotych. Dzięki współpracy z Polskim Czerwonym Krzyżem pomoc ta dotarła na Węgry w 42 ciężarówkach i 104 wagonach kolejowych.
Na prośbę nowego rządu węgierskiego, kierowanego przez Jánosa Kádára, również rząd polski udzielił pomocy państwowej – bezzwrotnej darowizny towarowej o wartości 100 milionów złotych.
Rewolucja węgierska stała się także natchnieniem dla polskich poetów. Wydarzenia w Budapeszcie znalazły odbicie w twórczości Zbigniewa Herberta, Wiktora Woroszylskiego, Juliana Przybosia, Andrzeja Strumiłły, Stefana Zarębskiego, Tadeusza Śliwaka, Tadeusza Kubiaka i Jarosława Iwaszkiewicza. Najsłynniejszym z tych utworów pozostaje wiersz Zbigniewa Herberta „Węgrom”.
Pamięć i znaczenie „13 dni wolności”
Po stłumieniu rewolucji węgierskiej w Polsce nadal dochodziło do manifestacji solidarności, choć miały one już charakter bardziej rozproszony. W wielu miastach – między innymi w Gliwicach, Krakowie i Szczecinie – odbywały się masowe zgromadzenia i uroczystości upamiętniające bohaterską walkę Węgrów oraz brutalne jej zdławienie przez wojska radzieckie.
Pamięć o rewolucji 1956 roku na trwałe zapisała się w świadomości społeczeństwa polskiego. W Polsce nigdy nie przyjęto obowiązującej na Węgrzech, narzuconej przez reżim Kádára, terminologii „kontrrewolucji”. Dla Polaków wydarzenia budapeszteńskie były i pozostały anty-stalinowskim powstaniem narodowym, walką o wolność przeciwko dominacji sowieckiej i systemowi monopolu partii. Dyskusje o tych wydarzeniach – o radach robotniczych, które obaliły władzę partii, o ofiarach i bohaterach – toczyły się przez całe dziesięciolecia.
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, gdy w Polsce narodziła się tzw. druga sfera publiczna, czyli obieg niezależny i wydawnictwa podziemne (samizdat), ukazały się dziesiątki artykułów, dokumentów i książek poświęconych prawdziwemu obrazowi węgierskiej rewolucji.
Trzynaście dni wolności z jesieni 1956 roku stało się symbolem – dowodem, że nawet najtwardszą dyktaturę można obalić, jeśli naród uwierzy w swoją siłę. Dlatego doświadczenie węgierskiego Października pozostało dla kolejnych pokoleń nie tylko lekcją odwagi, lecz także nadziei. Stało się wzorem nie tylko dla Węgrów, ale i dla Polaków – narodu, który w następnych dziesięcioleciach również sięgnął po wolność.
Miklós Mitrovits
Źródło fotografii tytułowej: Fortepan ID 233524