Zawisza Czarny pod Grunwaldem, polski rycerz węgierskiego króla



15 lipca na polach Grunwaldu starły się siły króla polski Władysława Jagiełły i zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, zwanego potocznie krzyżackim. Wśród najznaczniejszych rycerzy polskich, którzy tego dnia przyczynili się do zwycięstwa, był Zawisza z Garbowa herbu Sulima o przydomku Czarny.

„Nie tylko w tej bitwie, w której pojmany zginął, ale we wszystkich wyprawach okazywał się rycerzem dzielnym i znakomitym, słynął odwagą i wielkimi czynami, w których nikt mu nie dorównywał. Był zaś w mowie słodki i ujmujący, tak że nie tylko ludzi zacnych i szlachetnych, ale barbarzyńców nawet swoją uprzejmością zniewalał. Miał przede wszystkim ten rzadki w sobie przymiot, że jak w bitwie najśmielszy zapał, tak w radzie najumiarkowańszą okazywał rozwagę. Godzien za swe bohaterskie dzieła nie moich słabych, ale i Homera samego pochwał.”

Kronika Jana Długosza

 

Późne średniowiecze to czas, gdy rycerstwo powoli przestawało się liczyć jako główna siła militarna zdolna rozstrzygać bitwy. Coraz większe znaczenie odgrywały wojska zaciężne, składające się z dobrze wyszkolonych żołnierzy różnych stanów, walczących za pieniądze i dysponujących coraz skuteczniejszą bronią, zdolną powstrzymać szarżę ciężkiej jazdy rycerskiej. Jednocześnie rozwijała się intensywnie kultura, opiewająca wielkie czyny legendarnych rycerzy.  W Polsce w drugiej połowie XIV wieku wśród szlachty pojawiają się imiona takie jak Tristan,  Peregryn, Zygfryd, świadczące o tym, że popularne stały się i tutaj romanse rycerskie, opisujące przygody towarzyszy króla Artura, Karola Wielkiego i innych legendarnych bohaterów rycerskich. Wielu przedstawicieli szlachty starało się naśladować legendarne postacie nie tylko w boju, ale też i w codziennym życiu.

Polskim rycerzem, który najbardziej zbliżył się do opiewanych w legendach ideałów, był Zawisza herbu Sulima z Garbowa zwany Czarnym. Urodził się około roku 1370 w Małopolsce. Nie wiemy zbyt wiele o jego wczesnych latach, ale późniejsze sukcesy, osiągane w dyplomacji wskazywałyby na to, że musiał zdobyć pewne wykształcenie, obejmujące umiejętność czytania i pisania oraz znajomość łaciny. Jak każdy szlachcic swego czasu, od 7 roku życia szkolony był w „siedmiu szlachetnych sztukach rycerskich”, które obejmowały między innymi jazdę konną, walkę bronią, zapasy  i walkę na pięści. Późniejsze relacje utrzymują, że osiągnął niespotykaną biegłość w walce, zarówno dzięki wrodzonym zdolnościom, jak i sumiennym ćwiczeniom. Nie wiemy dokładnie, kto był jego nauczycielem, choć część badaczy dawnych europejskich sztuk walki wiąże imię Zawiszy z postacią Wergiliusza z Krakowa, mistrza fechtunku kontynuującego tradycję szkoły niemieckiej Johannesa Lichtenauera. Niezależnie od tego, jak było naprawdę, Zawisza zasłynął w czasie swojego życia jako niepokonany rycerz turniejowy.

Czas był dla Europy trudny. Nikt już nie myślał o odbieraniu z rąk muzułmanów Jerozolimy, tureckie wojska były w Europie i poczynały sobie coraz śmielej na Bałkanach. Walkę z nimi prowadził Zygmunt Luksemburski, król węgierski. Pod jego sztandary ciągnęli rycerze z różnych stron Europy, w tym Polacy. Najbardziej zasłużonym Polakiem w służbie węgierskiego króla był Ścibor ze Ściborzyc  herbu Ostoja, który za wierną służbę nagrodzony został między innymi tytułem wojewody siedmiogrodzkiego i ogromnym majątkiem. W służbie Zygmunta walczył również Zawisza. Nie zapomniał jednak, że jest polskim rycerzem.  Na wieść o wybuchu wojny między Zakonem a królestwem Polski w 1409 roku opuścił służbę węgierską i stawił się pod chorągwią Ziemi Krakowskiej, wśród najprzedniejszych przedchorągiewnych Królestwa. Decyzja związana była zapewne z wewnętrznym konfliktem, gdyż Zygmunt Luksemburski, związany sojuszem z krzyżakami, wypowiedział wojnę Polsce. Działania wojenne ze strony węgierskiej prowadzone były jednak wyjątkowo ospale, bardziej by przekonać krzyżaków, że Zygmunt wywiązuje się z sojuszu, niż żeby uczynić Polsce realną szkodę.

15 lipca 1410 roku doszło do wielkiej bitwy pod Grunwaldem, w której zniszczona została armia Zakonu. Zawisza walczył jako jeden z największych bohaterów konfliktu, prawdopodobnie on uratował upuszczoną przez Marcina z Wrocimowic herbu Półkozic chorągiew krakowską.

Po zakończeniu wojny z Zakonem Zawisza dużo podróżował po Europie, uczestnicząc w licznych (zawsze zwycięskich) turniejach, między innymi w Budzie w roku 1412. Wypełniał misje dyplomatyczne dla króla polskiego i służył ponownie władcy Węgier, Zygmuntowi Luksemburskiemu.

W służbie temu ostatniemu znalazł w końcu śmierć w roku 1428 podczas odwrotu  spod twierdzy Golubac.

Zachował się w pamięci przede wszystkim Polaków, ale i ludów Europy jako rycerz najbliższy ideałom, dobry wojownik, szlachetny człowiek, prawdomówny i miłosierny. Do dzisiaj w Polsce, nie tylko wśród harcerzy, funkcjonuje powiedzenie o tym, że można polegać na kimś „jak na Zawiszy”.

 

 

Marcin Bąk