Trudne początki pięknej przyjaźni


 

 

 

 


W Ópusztaszer znajduje się jeden z najpiękniejszych węgierskich obrazów. Jest to panorama przedstawiająca przybycie Węgrów do ich dzisiejszej ojczyzny. Widzimy na nim, jak groźni koczownicy na koniach, pod wodzą swojego wodza Árpáda, podbijają nowy kraj walcząc z tubylcami – Słowianami.

Niedobitki obrońców ukryją się wkrótce w górach, a ich potomkowie po kilkuset latach staną się Słowakami. Wydaje się więc czymś niezrozumiałym, że inny naród słowiański, czyli my Polacy, tak bardzo pokochaliśmy tych dzikich i okrutnych Węgrów.     

Początki wzajemnych kontaktów nie były łatwe. Jednak Polska uniknęła najazdów wojowniczych Madziarów. Jak to się stało? Otóż młode państwo nad Wisłą, nie przykuwało uwagi ludu nad Dunajem. Musimy ze smutkiem stwierdzić, że po prostu nie byliśmy wystarczająco ciekawi (lub wystarczająco bogaci, aby opłacało się nas rabować). Tendencję tą doskonale przedstawiają statystyki. W źródłach węgierskich można odnaleźć zaledwie 35 fragmentów zapisów dotyczących potomków Lecha, z czego wyłącznie jeden o wewnętrznej historii Polski. Natomiast kronikarze Piastów piszą o Węgrzech lub Węgrach 75 razy, z czego aż 18 opisuje dzieje swoich przyszłych bratanków, w kontekstach nie związanych z historią Polski.

Kronika węgierska Gesta Ungarorum, jedno z najważniejszych źródeł wiedzy ówczesnych elit państwa Arpadów, wspomina o Polsce trzy razy, ale nie jako o podmiocie stosunków międzynarodowych, a o pojęciu czysto geograficznym. Pierwszy raz w rozdziale XVIII anonimowy kronikarz pisał o wyprawie wojennej Bungera i o założeniu przez niego grodu Borsod do obrony granicy z Polską. Drugi raz o Polakach wspominał przy okazji wojny z Nitrą, kiedy to wybudowano umocnienia w Zwoleńskim Lesie, aby zabezpieczyć się przed Czechami i Lechitami. Ostatnia wzmianka ponownie dotyczy granicy z Polską. Wspomina się jednak o trybucie, który jakoby mieli płacić Polacy.  

Czternastowieczny kronikarz Szymon Kéza twierdził zaś, iż po opuszczeniu Niziny Panońskiej przez Hunów, legendarnych przodków Węgrów, te ziemie zajął książę polski o imieniu Marot. Uznaje się jednak, iż jest to postać fikcyjna, a państwo, którym rządził ów władca faktycznie było Wielkimi Morawami, a nie krajem Polan.

Ten sam autor wspomina o Polakach jeszcze kilkukrotnie, jednakże zazwyczaj w niekorzystnym świetle, jako o wrogach, którzy popierają cesarza Henryka III lub interweniują zbrojnie, wspierając pretendentów do tronu Węgier.

Istnieje jednak pewien szczególny wyjątek, a mianowicie opowieść zawarta w kronice węgiersko-polskiej, która opisuje legendarne dzieje Węgrów. Otóż około 1000 r. król Stefan, późniejszy święty, wysłał poselstwo do Rzymu z prośbą, aby papież nadał jego państwu status królestwa i ofiarował mu koronę. Według kronikarza w tym samym czasie władca Polski, zapewne przez pomyłkę nazywany Mieszkiem, również wysłał swoich przedstawicieli z podobną prośbą. Papież zgodził się podarować władcy znad Wisły „wspaniale wykonaną” koronę, którą specjalnie dla niego polecił zrobić. Jednak jeszcze tej samej nocy następca św. Piotra miał sen, w którym ukazał mu się anioł i zwrócił się do niego tymi oto słowami:

„Jutro o godzinie pierwszej dowiesz się, że przybędzie do ciebie posłowie nieznanego ludu wywodzącego się ze Wschodnich Węgier, którzy po porzuceniu dzikości swego pogaństwa w pokorze rzuciwszy się na ziemię upraszać będą u ciebie królewską koronę dla swego księcia Stefana wraz z darem apostolskiego błogosławieństwa. Koronę więc, której przygotowanie poleciłeś dla księcia Polaków, Mieszka, ofiaruj bez walki księciu Węgrów, jak proszą o to jego posłowie, i wiedz, że należy mu się ona wraz z królewską chwałą za zasługi jego życia. Czyń przeto tak jak powiedziałem!”

 

Rano papież posłuszny rozkazowi Boga oddał koronę poselstwu węgierskiemu. Jednakże, widząc zasmucone i zawiedzone poselstwo Mieszka postanowił jakoś zadośćuczynić Polakom. Dlatego też zobowiązał ich i Węgrów do wiecznego sojuszu i przyjaźni między oboma ludami, pod groźbą ekskomuniki, jeśli któryś z nich rozpocząłby wojnę lub nie wspomógł w potrzebie sąsiada.      

Poza kroniką węgiersko-polską trudno jednak znaleźć we wczesnośredniowiecznych źródłach węgierskich inne wyrazy sympatii dla Polaków. Północny sąsiad na tym etapie nie był zamieszkały przez lud, z którym prowadzi się typową dla średniowiecznych realiów politykę: toczy się wojny, wspiera opozycje i pretendentów do tronu,  czasem zawierane są małżeństwa dynastyczne i zawiązuje się chwilowe sojusze.

Sytuację dodatkowo komplikował podział dzielnicowy Polski po testamencie Bolesława Krzywoustego. Wtedy narosła dysproporcja między małymi, zwaśnionymi księstwami Piastów, a państwem Arpadów, którego władcy, mimo wstrząsów wewnętrznych, zachowali nieprzerwanie tytuł królewski i władali jednym z największych krajów w średniowieczu. Polska nie była więc dla Węgier równorzędnym partnerem. Postrzeganie jej znakomicie ilustrował list Beli IV do papieża Innocentego IV, w którym wyrażał swój żal, iż w związku z zagrożeniem tatarskim musi swoje córki, węgierskie królewny, wydawać za „tylko” książęta (na przykład Bolesława Wstydliwego).  

Jednakże to właśnie za sprawą tych małżeństw wzrosło zainteresowania Węgrów północnym sąsiadem, co doprowadziło do ściślejszych kontaktów obu państw. Wraz z królewnami do państewek piastowskich przybywali także węgierscy dworzanie. Relacje te skutkowały na przykład powstaniem, istniejącej do dziś w świadomości obu narodów, legendy o św. Kindze.

Opisane w tej legendzie cudowne przeniesienie kopalni soli z Siedmiogrodu do Wieliczki oczywiście należy traktować w charakterze bajki. Natomiast symbolicznie ukazuje to jak wiele Węgrom zawdzięczamy. To z Węgier, wraz z kolejnymi związkami dynastycznymi, czerpaliśmy nowe idee, koncepcje, rozwiązania technologiczne, czy sposób administrowania państwem. Bez tego know-how być może zjednoczenie rozbitej na dzielnice Polski nigdy by się nie urzeczywistniło.

 

dr Adam Szabelski

Ośrodek Debaty Międzynarodowej

w Poznaniu

Bibliografia:

Felczak W., Historia Węgier, Wrocław 1983.

Grzesik R., Polska Piastów i Węgry Arpadów we wzajemnej opinii (do 1320), Warszawa 2003.

Grzesik R. (red.), Żywot Św. Stefana Króla Węgier, czyli kronika węgiersko-polska, Warszawa 2003.

Sroka A., Historia Węgier do 1526, Bydgoszcz 2000.