Back to top
Publikacja: 23.06.2020
Rozmowa z prof. Andrzejem Nowakiem o jego najnowszej książce „Klęska Imperium Zła”
Kultura


(…)

Tytuł Pańskiej książki wywołuje silne emocje, ale jakiś sceptyk powie – „no tak, tytuł wymyślony w celach marketingowych”. Czy z tym imperium zła to nie jest trochę przesada, czy Sowiety w 1920 roku były takim imperium zła?

Oczywiście tytuł pochodzi z roku 1983, wiec w tym sensie jest anachronizmem. Jednakże to sformułowanie, którego użył prezydent Ronald Reagan w swoim przemówieniu na dorocznej konwencji ewangelików w Orlando, sformułowanie, które weszło potem do historii pojęć jako bardzo ważne, wtedy w 1983 roku wydawało się trochę na wyrost, trochę z przytupem wypowiedziane. Ale ważne jest samo uzasadnienie pojęcia imperium zła, jakie przedstawił Ronald Reagan i ja o tym obszernie piszę we wstępie do książki, żeby wytłumaczyć ten tytuł, żeby rozwiać takie wątpliwości, jakie najpotrzebniej pan redaktor sformułował dzisiaj. Otóż uzasadnienie pojęcia imperium zła odsyła do samej istoty systemu opartego na komunistycznej ideologii i do skojarzenia z wartościowaniem moralnym, które nakazuje odróżniać dobro i zło. Zamazanie tego wartościowania i próba odwrócenia znaków w ideologii komunistycznej ma fundamentalne miejsce. Ronald Reagan odwoływał się w swoim przemówieniu do rozważań, jakie przedstawił wielki pisarz angielski C.S Lewis.  Jest on znany pewnie wielu słuchaczom z „Opowieści z Narni”, ale także z tekstu, do którego nawiązywał amerykański prezydent, to znaczy „Listów starego diabła do młodego”, gdzie została przedstawiona wizja zła, która rodzi się nie dopiero, kiedy staje się widoczne, jak w Auschwitz, jak w dołach katyńskich, ale rodzi się właśnie w zacisznych gabinetach władzy. Władzy ideologicznej, która rozstrzyga, że można masowo zabijać ludzi w imię jakiejś pięknej idei. Pięknej w cudzysłowie lub bez cudzysłowu, a idei  rozumianej jako  uzasadnienie masowej przemocy.

(…)

Słowo imperium odsyła do łacińskiego źródłosłowu, które znaczy po prostu – moc rozkazywania innym.  To jest żołnierskie słowo, odwołujące się do tradycji starożytnego Rzymu, które przeniesiono późnej na strukturę państwową, imperialną dającą władzę rozkazywania centrum nad peryferiami.

(…)

Opisuje Pan otoczenie geopolityczne naszej ojczyzny jako niechętnie nastawione do tego państwa, które świeżo odzyskało niepodległość. Nawet ci, których uważamy za naszych sojuszników, alianci zachodni, Stany Zjednoczone, niezbyt przyjaźnie patrzyli na nasze poczynania. Właściwie jedno państwo i to małe starało się do nas wyciągnąć pomocną dłoń. To były Węgry.

Rzeczywiście tak było, że Polska jako „Kongresówka” (od kongresu wiedeńskiego tak zwana),  taki maleńki twór, karłowaty, została doczepiona do Imperium Rosyjskiego pod berłem rosyjskich carów i istniała przez sto lat pod nazwą Królestwa Polskiego. Ta Polska, ograniczona do 120 tysięcy kilometrów kwadratowych plus może Zachodnia Galicja, czyli obszar Krakowa, to było coś, co może niespecjalnie przeszkadzało naszym sąsiadom.

(…)

Polska musiała narazić się na konflikt, w którym znalazła poparcie Węgier - bardzo ważne  w kluczowym momencie latem 1920 roku, kiedy Węgrzy przysłali nam, sami będąc w bardzo trudnej sytuacji, ogromny transport amunicji i karabinów. Broń mogła być wykorzystana w ostatnich, kluczowych momentach wojny z bolszewikami.

(…)

rozmawiał Marcin Bąk 

Rozmowa odbyła się w Radio Warszawa. Całość rozmowy: Tutaj